Wrocławskie legendy

Miasto Wrocław może poszczycić się niezwykle bogatą kulturą. Kiedy spaceruję jego ulicami, mam wrażenie, że pod powierzchnią współczesności wciąż tętni dawna historia, pełna barwnych bohaterów, duchów przeszłości, ukrytych przejść i zaskakujących zwrotów akcji. Miejscowe legendy są jednym z powodów, dla których metropolia tak mocno wyróżnia się na mapie Polski.

W tym artykule mam zamiar zabrać czytelników w krótką, ale intensywną podróż po najciekawszych wrocławskich opowieściach. Jedne będą mroczne, inne zabawne, jeszcze inne zupełnie nieprawdopodobne, ale wszystkie one pokażą, jak rozbudowany i szczegółowy jest duchowy krajobraz miejscowości. Tamtejsze podania pozwolą zobaczyć miasto z zupełnie innej perspektywy i z pewnością niejednego zachęcą do jego odwiedzin.

5 wrocławskich legend

wiele artykułów poświęcił znanym polskim miastom oraz miejscom wartym zwiedzania. Jednym z nich jest bez wątpienia właśnie Wrocław. Niniejszy tekst zostanie poświęcony jego legendom, które przez kilka ostatnich stuleci mieszkańcy przekazywali sobie z pokolenia na pokolenie. Spośród istniejących wybrałam te najciekawsze, aby zachęcić osoby spoza metropolii do poznania części jej kultury.

Mostek Pokutnic

Pierwsza, dość znana w Polsce legenda, dotyczy Mostku Pokutnic. Znajduje się on we Wrocławiu, pomiędzy wieżami katedry św. Marii Magdaleny przy ulicy Szewskiej. Według lokalnej historii, to właśnie tutaj miały trafiać dziewczęta, które zamiast pracy i obowiązków wybierały beztroskie hulanki. Jedną z nich była Tekla, której lekkomyślność sprowadziła na nią gniew ojca.

Jego klątwa okazała się zaskakująco skuteczna, bo tej samej nocy czarownice porwały dziewczynę i osadziły ją na wąskiej kładce, każąc zamiatać ją dzień i noc, jako nauczkę za próżność. Z czasem porwana zrozumiała swoje błędy i straciła dawną pychę, a wtedy z pomocą przyszła jej czarownica Martynka. To dzięki niej kara dobiegła końca, a Tekla mogła wrócić do domu mądrzejsza i pokorniejsza.

Smok Strachota

Dziś legendę o Strachocie można odkrywać podczas zwiedzania Wrocławia. Smok ten to postać związana ze znajdującym się w mieście Lasem Strachocińskim i okolicą osiedla Strachocin. Według podań w XII wieku pojawił się tam groźny stwór, który napadał na mieszkańców i ich zwierzęta, a najbardziej upodobał sobie okolice magicznego źródełka. Ludzie tak bardzo bali się wędrować w stronę lasu, że zaczęto ich nazywać Strachocicami i stąd wzięła się nazwa miejsca.

CZYTAJ  Luksusowe Apartamenty w Centrum Wrocławia - Nowoczesny Nocleg z Klasą

Bohaterem lokalnej opowieści jest młody Konrad, który wyruszył, by pokonać bestię. Po walce ta uciekła do kniei, gdzie zginęła po zjedzeniu trujących grzybów. Chłopiec został okrzyknięty wybawcą i otrzymał od księcia Bolesława II Rogatki władanie nad tym terenem.

Święty bez Nogi

Legenda o Świętym bez Nogi jest kolejną ciekawą historią związaną z Wrocławiem. Pod koniec XV wieku, gdy miasto już nie było pod polskim panowaniem, żył w nim słynny rzeźbiarz Erazm, którego najzdolniejszym uczniem był Maciej. Chłopak był wyśmiewany z powodu krótszej nogi. Kiedy powierzono mu wykonanie figury świętego Wincentego, pracował on miesiącami, a jego dzieło wyglądało jak żywe.

Pewnej nocy Maciej ujrzał we śnie świętego, który dotknął jego nóg. Rano odkrył, że nastąpił cud, gdyż obie jego kończyny miały tę samą długość, a w rzeźbie zamiast jednej z nich pojawiły się fałdy habitu. Figurę uznano za dowód boskiej interwencji. Do dziś można ją znaleźć na ścianie katedry św. Jana Chrzciciela na Ostrowie Tumskim, wystarczy stojąc naprzeciwko kościoła, wejść w prawą uliczkę i spojrzeć w lewo.

Kamienna Głowa

Inna popularna legenda opowiada o złotniku Franciszku, jego pięknej córce Barbarze i młodym czeladniku Henryku. Gdy ojciec przyłapał zakochanych młodych, przepędził chłopaka bez litości. Henryk ruszył więc w świat po majątek. Zamiast tego jednak stał się postrachem dróg i traktów jako pospolity zbój. Wrócił do miasta bogaty, dumny i przekonany, że teraz wszystko mu wolno, ale prawda o jego fortunie wyszła na jaw, a ślub odwołano.

Rozwścieczony mężczyzna postanowił się zemścić. Podpalił dom złotnika, a potem wspiął się na wieżę, by z góry podziwiać płomienie. Tam jednak dosięgła go kara. Mur zacisnął się wokół jego głowy i uwięził go na zawsze. Dziś jego przerażona kamienna twarz patrzy na przechodniów, przypominając, dokąd potrafią zaprowadzić gniew i chciwość. Kamienną Głowę widać podczas zwiedzania Ostrowa Tumskiego, przy uliczce obok Papieskiego Wydziału Teologicznego, gdy spojrzy się w stronę wieży katedry św. Jana Chrzciciela.

CZYTAJ  "Dzień dobry" i "Dziękuję" po japońsku - jak się mówi? Sprawdź inne podstawowe zwroty

Wrocławska Biała Dama

W samym sercu Wrocławia, w gmachu głównym Uniwersytetu Wrocławskiego, krąży jedna z najbardziej przejmujących miejskich legend, mówiąca o Białej Damie. Zanim powstał tam naukowy kompleks, w jego miejscu stał średniowieczny zamek Piastów, a w nim rządził bezlitosny kasztelan, znany z zamiłowania do okrutnych tortur. W jego lochach znajdowała się “żelazna dziewica”. Pewnego dnia okrutnik postanowił skazać na taki los ukochanego swojej córki, szlachetnej Elżbiety.

Historia głosi, że dziewczyna, zdeterminowana, by ocalić ukochanego, ukradła ojcu klucze i pobiegła do lochów. Została jednak nakryta. Kasztelan, pędząc za córką z wyciągniętym sztyletem, sam wpadł do żelaznej dziewicy. Nim jednak zginął, rzucił na Elżbietę klątwę, skazując ją na wieczne błąkanie się w murach dawnego zamku. I tak według polskiej legendy od setek lat duch Białej Damy nawiedza uniwersytet, pojawiając się nocami w białej sukni na korytarzach.

Inne wrocławskie legendy

Jak można już dostrzec powyżej, Wrocław to miasto, w którym zdarzenia z przeszłości mieszają się ze współczesnością. Dlatego stolica Dolnego Śląska jest idealnym miejscem do zwiedzania zarówno dla miłośników historii, jak i fanów tajemniczych podań. Oto jeszcze kilka mniej znanych, a bardzo ciekawych legend związanych z uliczkami Wrocławia:

  1. Legenda o Kluskowej Bramie – pewien mężczyzna o imieniu Konrad tęsknił za zmarłą żoną Agnieszką, która piekła najsmaczniejsze kluski. We śnie ukazała mu się i obiecała codzienny garnek przysmaków pod warunkiem, że zostawi zawsze jedną na dnie. Kiedy Konrad spróbował zjeść ostatnią, uciekła mu spod widelca i skamieniała na łuku bramy przy kościele św. Idziego.
  2. Legenda o wrocławskich Krasnalach – krasnale są dziś symbolem miasta, ale ich historia sięga ruchu Pomarańczowej Alternatywy z lat 80. XX wieku. Według legendy te małe istoty pojawiły się, by przepędzić złowrogiego Chochlika Odrzańskiego. Od tego czasu rzekomo pomagają mieszkańcom i czuwają nad miastem, ukrywając się w zaułkach i piwnicach.
  3. Legenda o Dzwonie Grzesznika – mistrz Michael Wilde zabił swojego czeladnika w gniewie, gdy ten przez nieuwagę zniszczył niemal gotowy odlew. Wkrótce okazało się, że dzwon mimo wszystko powstał bez skazy. Michael przyznał się do zbrodni i został skazany na śmierć. Jego ostatnim życzeniem było usłyszeć bicie dzwonu znajdującego się w południowej wieży Katedry św. Marii Magdaleny, który odtąd zwano Dzwonem Grzesznika.
CZYTAJ  "Dzień dobry" i "Dziękuję" po turecku - jak się mówi? Sprawdź inne podstawowe zwroty

Podsumowując, serce Dolnego Śląska to miejsce pełne fascynujących opowieści przekazywanych przez stulecia kolejnym pokoleniom. Legendy te składają się na bogatą kulturę miasta i regionu.

Zakończenie

Zamykając tę krótką podróż po podaniach związanych z Wrocławiem, trudno nie zauważyć, jak mocno te historie wpływają na sposób, w jaki postrzega się miasto. W legendach odbija się nie tylko dawna wyobraźnia mieszkańców, ale też ich lęki, marzenia, poczucie humoru i potrzeba nadawania sensu temu, co tajemnicze. Dzięki nim metropolia żyje na dwóch płaszczyznach jednocześnie, tej namacalnej, codziennej, i tej ukrytej tuż pod nią, utkanej z opowieści przekazywanych przez wieki.

Kiedy spaceruje się między starymi murami jednej z największych polskich miejscowości, naprawdę łatwo uwierzyć, że duchy przeszłości wciąż po niej krążą, a każdy zaułek może skrywać kolejną historię wartą odkrycia.

Współpraca: , Znaki.fm.

Dodaj komentarz